Blog > Komentarze do wpisu

Cosmopolis - Bla bla bla w limuzynie

(Cosmopolis, 2012)

Reżyseria: David Cronenberg

Scenariusz: David Cronenberg

Grają (ci istotni): Robert Pattinson, Paul Giamatti, Juliette Binoche, Sarah Gadon, Samantha Morton, Mathieu Almaric

3/10

Jeśli gdzieś pod koniec lat 90-tych graliście w przygodówki tworzone przez Cryo Interactive (Atlantis, Aztec, Wersal 1685, etc.), to pamiętacie nieruchome za to bardzo ładnie zaprojektowane lokacje, które za to były pełne odgłosów w tle. I mnóstwo gadania z napotkanymi na drodze postaciami, które ruszały się (zwykle kiwając się na boki) niewiele bardziej niż wspomniane lokacje. „Cosmopolis” jest takie samo – tło, w którym dużo się dzieje, jest jednak mniej ważne. Ważne są gadające głowy, tylko treści w porównaniu do wspomnianych gier jest nieco mniej.

David Cronenberg robi filmy trudne, momentami denerwująco brzydkie. Czasem zdarza mu się zrobić film całkiem dobry („Niebezpieczna metoda”), ale tym razem przekombinował. Zimno jakie bije z każdej postaci z multimiliarderem podróżującym limuzyną przez Nowy Jork na czele, przez pierwsze 10 minut ciekawi, bo jakoś tak pasuje do opowieści o końcu świata, po kwadransie się nudzi, po dwudziestu już tylko irytuje. A potem jeszcze półtorej godziny bełkotu.

Scena warta uwagi:

Główny bohater dostaje w twarz ciastem od mistrza Andre Petrescu, cukiernika zamachowca, który przyłożył Michaelowi Jordanowi „latającą tartą”, potraktował kiszem sułtana Brunei, a Fidelowi przyłożył trzy razy w ciągu sześciu dni podczas wizyty w Bukaeszcie. Petrescu to najbardziej barwna postać w filmie. Jej monolog jest najbardziej sensowny jeśli chodzi o konstrukcję filmu. Przynajmniej choć trochę śmieszny. A i tak żałośnie banalny.

P.S. „Cosmopolis” miało premierę w Cannes i ponoć tam się spodobało. Kanadyjczyka Cronenberga Francuzi muszą lubić na złość Amerykanom.





środa, 31 października 2012, kubadybalski

Polecane wpisy