Blog > Komentarze do wpisu

Dziennik zakrapiany rumem – Dwaj kumple pewnego aktora

(The Rum Diary, 2011)

Reżyseria: Bruce Robinson

Scenariusz: Bruce Robinson (na podstawie powieści „The Rum Diary” Huntera S. Thomasa)

Grają (ci istotni): Johnny Depp, Giovanni Ribisi, Aaron Eckhart, Amber Heard, Richard Jenkins

6/10

Z filmem wiąże się taka oto historia, którą reżyser i scenarzysta Bruce Robinson opowiedział jakiś czas temu na łamach „The Independent”. Książkę o pewnym dziennikarzu zatrudniającym się w lokalnej gazecie w Portoryko podsunął mu sam Depp, z którym znają się od ponad 20 lat. Żeby napisać scenariusz, postanowił wrócić do picia butelki wina dziennie, choć ponad 6 lat wcześniej rzucił alkohol (pił na umór). Gdy przyszło do kręcenia Depp spytał się, czy Robinsonowi nie przeszkadza, że będzie pił. „Nie, ale ja nie będę, więc może ty też być spróbował” - odparł reżyser. I wyszło na to, że obaj kręcili film w Portoryko, Meksyku i w Hollywood zupełnie na trzeźwo. Któregoś dnia jednak, gdy upał był niemiłosierny, ktoś z obsługi filmu przyniósł beczkę pełną lodu, a w niej piwa marki „Corona”. Robinson opierał się krótko. „Johnny, wiesz, że to nic nie znaczy” miał powiedzieć, skończyło się na tym, że reszta zdjęć byłą przerywana dość mocnymi imprezami. Robinson, jak sam twierdzi, po wyrwaniu się z „otoczenia Johnny'ego” znów przestał pić.

W każdym razie łatwo odgadniecie, czy pierwsza scena filmu była kręcona na początku zdjęć, czy raczej pod koniec. A jeśli skojarzy wam się z „Las Vegas Parano”, to słusznie, bo powieści na podstawie których powstały oba filmy napisał amerykański dziennikarz i pisarz Hunter S. Thompson. Nawiasem mówiąc następny przyjaciel Deppa. Thompson opisywał siebie. To wspólnie z Deppem wymyślili, że film napisze i wyreżyseruje Robinson. Właściwie to nakręcenie filmu przyszło im do głowy wcześniej niż wydano powieść. W 1996 r. Depp, szperając w papierach Thompsona, znalazł rękopis napisany gdzieś w początkach lat 60-tych. „Zaproponowałem mu, żebyśmy to przeczytali wspólnie. Usiedliśmy po turecku na podłodze, Hunter czytał pierwszy i pomrukiwał: 'Kurna, cholernie dobre, prawda?'. Niedługo potem oddał to w ręce redaktorów z wydawnictwa. Ponieważ Hunter nienawidził marnowania czasu, jeszcze tego samego wieczoru, kiedy znalazłem rękopis, zdecydował: zrobimy z tego film” - mówił aktor w rozmowie z Magdaleną Lankosz z „Wysokich Obcasów”. Książkę wydano w 1998 r. Film powstał trzynaście lat później, tego drugiego Thompson nie doczekał, bo w 2005 r. popełnił samobójstwo.

Scena warta uwagi:

Niech w notce będzie coś o samym filmie. Wspomniana pierwsza scena, gdy bohater, Paul Kemp budzi się w hotelu, a widz zagląda w jego oczy, robi piorunujące wrażenie. Film jest trochę jak kondycja fizyczna Kempa, nieco leniwa i mocno ciągnąca się, bez specjalnych zwrotów akcji. Pewnie dlatego nie oceniłem wyżej.



niedziela, 05 stycznia 2014, kubadybalski

Polecane wpisy