Blog > Komentarze do wpisu

Aż do piekła - Bracia Howard

(Hell or High Water, 2016)

Reżyseria: David Mackenzie

Scenariusz: Taylor Sheridan

Grają (ci istotni): Chris Pine, Ben Foster, Jeff Bridges

7/10

Wciągający, pięknie sfilmowany i zilustrowany muzyką Nicka Cave'a western. Bo choć dzieje się w Teksasie współcześnie, to na dobrą sprawę relacje między ludźmi i działania zdają się niewiele zmienić przez ostatnie półtora wieku. Niby główni bohaterowie piją kawę w restauracji i jeżdżą samochodem, ale gdyby nagle wymienić to na saloon, konie i ubrać ich nieco inaczej, film mógłby z powodzeniem toczyć się dalej. O ile jednak John Wayne i jego kumple wiedli proste życie – ktoś był dobry, ktoś zły, ktoś obrabował bank, ktoś z kimś wychodził na ulicę i strzelali z biodra – to bohaterów Mackenziego bardzo długo trudno jednoznacznie ocenić. Czarny charakter i dobry bohater kształtują się w czasie filmu każdą kolejną decyzją, do końca nic tu nie nie będzie jednoznaczne, a na pytanie jak bardzo obu braci usprawiedliwiają okoliczności, odpowiedzi nie będzie. W westernie twardy facet, gdy działa się krzywda jemu, lub jego rodzinie, brał rewolwer albo strzelbę i szedł strzelać, a tego złego, często dosięgała sprawiedliwość. Dziś nie wiadomo co z tą sprawiedliwością – jak, komu ją wymierzać, czy ten ktoś w ogóle to poczuje? Współcześni sprawiedliwi mają przerąbane.

Osobny akapit należy się Jeffowi Bridgesowi, który z wiekiem błyszczy na ekranie coraz bardziej, a do ról doświadczonych kowbojów nadaje się idealnie. Bridges w jednej chwili potrafi zmienić spojrzenie z gorącego, na mrożące krew w żyłach. Szeryf Hamilton w jego wykonaniu jest osią filmu. W leniwy sposób posuwa śledztwo do przodu i jest być może najbardziej krwistą postacią w całym tym zestawie. Przydałaby mu się jakaś nagroda. Złotego Globu nie dostał. Trochę szkoda.

Scena warta uwagi

Ostatnia w filmie. Bardzo, ale to bardzo westernowa.

poniedziałek, 09 stycznia 2017, kubadybalski

Polecane wpisy