Blog > Komentarze do wpisu

Jackie – Żona zwłok

(Jackie, 2016)

Reżyseria: Pablo Larrain

Scenariusz: Noah Oppenheim

Grają (ci istotni): Natalie Portman, Peter Sarsgaard, John Hurt, Billy Crudup

4/10

Prawdopodobnie Natalie Portman wymyśliła sobie, że jeśli pójdzie w ślady Leonardo DiCaprio i uzewnętrzni się na ekranie do granic absurdu, to Oscara ma gwarantowanego. W efekcie oglądamy film o płaczącej przez dwie godziny żonie zamordowanego prezydenta, która mówi z irytującą manierą przeciągania samogłosek. Szkoda, bo tak naprawdę każdy film o zabójstwie Kennedy'ego ma potencjał, podobnie jak pomysł, by pokazać, że trzpiotka która zajmowała się głównie meblowaniem Białego Domu i graniem idiotki, która nie wie o licznych romansach męża, w ciągu kilku dni po zabójstwie w Dallas stała się ulubienicą współczującej Ameryki z bardzo wyostrzonym i twardym zmysłem politycznym. To mogło się udać, ale się nie udało. Film składa się z losowo porozrzucanych scen z pogrzebu i retrospekcji z dnia zamachu, a także niezwiązanych specjalnie ze sobą rozmów Jacqueline z dziennikarzem, bratem prezydenta Robertem, a także jakimś księdzem.

Ale nie to jest najsłabsze. Reżyser Pablo Larrain, który w Chile kręci filmy historyczno-polityczne (zwykle z Gaelem Garcią Bernalem), które są etatowymi chilijskimi kandydatami do Oscara, postanowił zrobić film z przesłaniem. Niestety. Choć generalnie całkiem nieźle udaje mu się unikać patosu, to w tych kilku momentach gdy mu się nie udaje, od poważnych słów boli głowa. Ewidentnie Larrain chciałby, żeby „Jackie” była filmem na miarę „JFK” Olivera Stone'a. A że Stone swoje poglądy polityczne ma, i że przy jednym stole z Clintem Eastwoodem czy Melem Gibsonem nie siada, to wszyscy wiedzą i nikogo jego filmy nie dziwią. Gdy jednak Bobby'emu Kennedy'emu w „Jackie” bierze się na przemowę, albo sama wdowa rzuca w dziennikarza aforyzmami ze sztambucha, widz ziewa i przysypia.

Scena warta uwagi:

Najbardziej absurdalna, gdy Bobby rozmawia z Jackie w pokoju sypialnym, omawiając pogrzeb i nagle, ni stąd ni zowąd, zaczyna mówić, że jego bratu zabrakło czasu by zmienić Amerykę, że to misja, którą należy kontynuować, ble, ble, ble, chrrrr...



piątek, 10 lutego 2017, kubadybalski

Polecane wpisy