Blog > Komentarze do wpisu

Mother! – Matka Natura

(Mother!, 2017)

Reżyseria: Darren Aronofsky

Scenariusz: Darren Aronofsky

Grają (ci istotni): Jennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Domhnall Gleeson

8/10

Efektowny traktat filozoficzny od Darrena Aronofsky’ego, który zadaje pytania fundamentalne (kim jesteśmy? dokąd zmierzamy?) i na nie odpowiada (jesteśmy chuliganami, zmierzamy do katastrofy). Mamy więc piękny, stary, drewniany dom pośrodku rajskiej sielanki, a w nim małżeństwo. Ona opiekuje się domem, On tworzy. Szybko jednak w domu pojawiają się goście, w których ona – słusznie – widzi zagrożenie, ale On, co wiadomo od tysięcy lat i pod każdą szerokością geograficzną, nie może bez nich żyć. Wszystkie najważniejsze wydarzenia reżyser błyskotliwie zamyka w przestrzeni domu i okolic. To oczywiście film, w którym dużo symboliki, niezbyt trudnej do rozpoznania, za to bardzo miłej do odgadywania. Widz będzie się dobrze bawił, nie tylko oglądając, ale też rozkminiając, o co chodzi. Taka kinowa szarada.

Można „Mother!” oglądać jako film ekologiczny i nie byłaby to interpretacja naciągana, jak w przypadku poprzedniego filmu Aronofsky’ego. Greenpeace mógłby spokojnie dołożyć się do produkcji. Można go oglądać jak horror, choć szybko widz zda sobie sprawę, że to nie jest zwykły horror, ale gdzieś pod spodem ma drugie znaczenie. Można też podziwiać aktorskie duety, bo Amerykaninowi udało się zgromadzić na planie aktorów, którzy mają na koncie albo Oscara, albo po wiadrze nominacji, albo – jak młody Gleeson – przynoszą oscarowe szczęście filmom, w których grają. To co Filmotatnik cieszy najbardziej, to fakt, że Aronofsky - reżyser, który po filmach które nakręcił („Pi”, „Czarny łabędź”), mógłby już w życiu nic nie robić, a i tak byłby jednym z najfajniejszych w historii – wciąż ma pomysły, wciąż próbuje i nawet jeśli nie zawsze wychodzi mu najlepiej, to się nie zraża. Tym razem mu wyszło.

Scena warta uwagi

Nie jedna, ale cała sekwencja od momentu uroczystej kolacji, gdy Matka jest w ciąży, do narodzin dziecka. Coś hipnotyzującego. I tylko można się zastanowić, w którym miejscu jesteśmy. Zdaniem Filmotatnika właśnie wyrwaliśmy telefon.

niedziela, 03 grudnia 2017, kubadybalski

Polecane wpisy