Blog > Komentarze do wpisu

Wieża. Jasny dzień – Emocje wzięły górę

(Wieża. Jasny dzień, 2018)

Reżyseria: Jagoda Szelc

Scenariusz: Jagoda Szelc

Grają (ci istotni): Anna Krotoska, Małgorzata Szczerbowska, Rafał Cieluch, Rafał Kwietniewski

4/10

Dwie siostry spotykają się po latach. Między nimi nie jest dobrze, ale spotkanie ma być jakąś próbą pogodzenia się. To trudne, bo są od siebie kompletnie różne. Coś co zaczyna się jak dramat obyczajowy, na końcu zahacza o horror, choć Szelc przez cały film trzyma widza w napięciu, oblewa go niepokojącą atmosferą, każe mu się zastanawiać kto tu komu zaraz da po pysku. Bo choć obserwujemy niby, zwykłe życie rodzinne, to emocje buzują w każdej sekundzie. Ta atmosfera istotnie reżyserce wychodzi świetnie. Problem w tym, że widz, który zechce śledzić historię, szybko się pogubi, być może znudzi, a na końcu rozczaruje. Nikt mu nie wyjaśni co właśnie obejrzał, będzie musiał wierzyć na słowo krytykom, że ta wieloznaczność i multum możliwych interpretacji jest wspaniała i przełomowa w polskim kinie. Nie jest.

Film jest bardzo konkretną dziedziną sztuki. Zdecydowanie bardziej konkretną niż np. teatr. Reżyser odpowiada za dzieło. Film służy po to, by jego pomysł – ciekawa historia, moralitet, zwrócenie uwagi na jakieś zjawisko, fajna rozrywka – opowiedzieć widzowi. Czasem film ma drugie dno, jest szaradą, łamigłówką dla widza, który może na rozwiązanie nie wpaść, ale nie można mu nie dać szansy, by je znalazł. Tymczasem „Wieża…” sprawia wrażenie właśnie takiego filmu, który pozostawia widza ze znakami zapytania, a reżyserka w wywiadach nadaje mu tyle znaczeń, że trudno za nią nadążyć. A jeśli nawet uznać, że Mula to to, co konkretne, cielesne, uporządkowane i stabilne (wieża), a Kaja to to, co zwiewne, emocjonalne, niezwiązane kulturowymi i społecznymi konwenansami (jasny dzień) i reżyserka chciała sprawdzić jak to pierwsze może się nagle zawalić, to nie opowiedziała tej historii jakoś szczególnie wciągająco.

Scena warta uwagi

Mimo wszystko wstrząsające jest zakończenie. Choć w sferze emocji. Fabularnie, bez szału.

piątek, 30 marca 2018, kubadybalski

Polecane wpisy