Blog > Komentarze do wpisu

Kraina wielkiego nieba - Pożar w rodzinie

(Wildlife, 2018)

Reżyseria: Paul Dano

Scenariusz: Zoe Kazan, Paul Dano na podstawie "Wildlife" Richarda Forda

Grają (ci istotni): Carey Mulligan, Jake Gyllenhaal

6/10


Oglądana oczami 14-letniego Joe Brinsona (już nie dziecko, jeszcze nie dorosły) nieco pokręcona relacja jego rodziców. Brinsonów poznajemy jako amerykańska rodzinę jak z obrazka, mieszkającą w małym miasteczku gdzieś w najdalszej Montanie na początku lat 60-tych. Ojciec Jerry utrzymujący rodzinę, przystrzyżony jak Ken (ten od Barbie), mama Jeanette krzątająca się w kuchni jak z reklamy proszku do pieczenia i syn, wspomniany Joe, świetnie się uczący i grający w drużynie futbolowej. Ale to potrójne "J" zaczyna się sypać. Nic tu nie jest takie, jak na wzorowym obrazku i nic do tego amerykańskiego wzoru nie przystaje. Ani Jerry, ani Jane na ten obrazek nie mają ochoty. W dzisiejszych czasach to by nie szokowało. Ale pół wieku temu oni sami za bardzo nie zdają sobie sprawy co ich uwiera i że uwiera ich to samo. A w środku młody Joe, który jakoś próbuje nad rozłażącą mu się rodziną zapanować, ale co on biedny może?

Debiut reżyserski młodego aktora Paula Dano, na podstawie nieprzetłumaczonej jeszcze na polski powieści Richarda Forda, może się spodobać, bo ładnie gra symbolami. Tłem całego filmu jest trwający wiele dni pożar lasu. Dla miasteczka Great Falls to wielki, potencjalnie śmiertelny kłopot, ale oglądamy go z oddali. Rozmiarów żywiołu trzeba się domyślać na podstawie np. widocznego z daleka dymu. Podobnie jest z katastrofą rodziny Brinson. Tyle że momentami emocje są tak bardzo ukryte, że gdyby nie popis aktorski Gyllenhaala, a szczególnie Mulligan, film by się rozlazł. Reżyser tak bardzo zabrania bohaterom mówić, że gdyby nie to, w zasadzie nie byłoby historii.

Scena warta uwagi:

Z bliska widzimy ogień tylko dwa razy w czasie całego filmu. Obie sceny są ze sobą mocno powiązane.
czwartek, 27 grudnia 2018, kubadybalski

Polecane wpisy