Blog > Komentarze do wpisu

Narodziny gwiazdy - Gaga i Gagatek

(A Star is Born, 2018)

Reżyseria: Bradley Cooper

Scenariusz: Eric Roth, Bradley Cooper, Will Fetters

Grają (ci istotni): Bradley Cooper, Lady Gaga, Sam Elliott

7/10

Bradley Cooper wziął się za reżyserowanie i są pewne przesłanki, że kiedyś może z niego być “nowy Clint Eastwood” (swoją drogą to właśnie Eastwood miał początkowo robić “Narodziny gwiazdy“). Rozumie, że dobry film musi targać widzem. I ten film targa. Jeszcze przed nim zrozumienie, że najlepiej dla filmu, jeśli tym źródłem targania nie są wielkie rzeczy - wspaniała kariera, wielka miłość, bezdenny nałóg - ale rzeczy drobne, codzienne. Jeśli nauczy się opowiadać historie, które mają właśnie takie podłoże, ale z porównywalnymi emocjami, jak w tym filmie, będzie git. Trochę tu tego jest. Jack jest trochę zazdrosny o karierę Ally, Ally trochę wstydzi się, tego co śpiewa. Awantura, która wybucha w pewnym momencie jest trochę karczemna. Ta “trochowatość” jest bardzo fajna, ale jednak w tym filmie bardzo dużo jest “naj”.

Mamy więc Jacka Maine’a, uwielbianego przez publiczność piosenkarza, muzyka, tekściarza i kompozytora (nie wiedzieć czemu określanego w recenzjach jako muzyk country), chlejącego na potęgę i odkrytą przez niego w jakiejś zapadłej dziurze Ally, która z biegiem filmu robi karierę jako pop-gwiazda. Duet się wzajemnie zakochuje na zabój. Problem w tym, że ona stąpa twardo po ziemi, ale nie ma na tyle kośćca, by być uczciwą wobec siebie artystką, on jest uczciwym wobec siebie artystą, ale nie ma na tyle kośćca, by stąpać twardo po ziemi. Historia melodramatu stara jak świat, ale w górę za uszy wyciąga ją fenomenalny Bradley Cooper (chyba dobrze mu zrobiło, że reżyserował sam siebie), bardzo przyzwoita - dużo bardziej niż moglibyście się spodziewać - Lady Gaga, a także świetna warstwa muzyczna. Te momenty, gdy na ekranie śpiewają, są chyba najfajniejsze w całym filmie. A jest ich sporo.

Scena warta uwagi:

Poza wspomnianymi piosenkami - zarówno na koncertach, jak i przy fortepianie, albo na parkingu tamtejszego Lidla - scena kłótni. W tym kierunku Cooper scenarzysta i reżyser powinien iść.

czwartek, 10 stycznia 2019, kubadybalski

Polecane wpisy