Blog > Komentarze do wpisu

Czarna Pantera – Ogniem i dzidą

(Black Panther, 2018)

 

Reżyseria: Ryan Coogler

Scenariusz: Ryan Coogler, Joe Robert Cole

Grają (ci istotni): Chadwick Boseman, Lupita Nyong’o, Michael B. Jordan, Martin Freeman, Andy Serkis, Angela Bassett, Daniel Kaluuya, Forest Whitaker, Isaach de Bankole

3/10

To jeden z tych filmów, które należałoby oglądać, z góry dając sobie spokój z doszukiwaniem się jakiejkolwiek logiki, politycznego, czy faktograficznego sensu. Byłby to wtedy jeden z dziesiątków filmów o superbohaterach. Niestety „Czarna Pantera” ma duże ambicje, żeby powiedzieć coś istotnego o współczesnym świecie i mówi, niestety wychodzi z tego bełkot, podlany sosem „black power”. Otóż wynika z filmu, że w sercu Afryki istniałoby mocarstwo i jednocześnie kraj wiecznej szczęśliwości (Wakanda), gdyby tylko były tam: a) niewyczerpane zasoby bogactw mineralnych, b) supernowoczesne technologie c) supersilni i kuloodporni ludzie. Mocarstwo nie byłoby demokracją tylko jednoosobową dyktaturą, ale wszyscy byliby tak szczęśliwi, że (prawie) nikomu by to nie przeszkadzało. Mocarstwo jednocześnie byłoby całkowicie odcięte od świata, ale z drugiej strony każdy obywatel jeździłby sobie swobodnie po wszystkich krajach. Mocarstwo byłoby oazą pokoju, dopóki nie doszłoby tam do wojny domowej (hej, z czegoś trzeba zrobić film). Wszyscy by się tam wzajemnie kochali, ale i tak miałoby supernowoczesną technologię wojskową i świetnie wyszkolone siły zbrojno-policyjne (kobiece, rzecz jasna - to Hollywood, a przed chwilą było #MeToo). Aha, jeszcze byłyby strzelające dzidy i bojowe nosorożce.

Nie ma w tym filmie niczego oryginalnego. Niczego. Zamieńcie księcia T’Challę na Thora i wyjdzie wam „Thor”. Dobry bohater, zły bohater. Zły wygrywa, dobry się podnosi z porażki, duża bitwa, dobry wygrywa. „Czarna Pantera” nie jest pierwszym filmem superbohaterskim lub franczyzową superprodukcją dostrzeżoną przez oscarowe jury. Trzecia część „Władcy Pierścieni” zgarnęła 11 Oscarów, w  tym za najlepszy film. Nagrodę za rolę Jokera otrzymał pośmiertnie Heath Ledger. Nawet rok temu nominację scenariuszową dostał „Logan: Wolverine”. Ale choćby ten ostatni film był o tym, jak superbohater się starzeje, co w sytuacji gdy robi się bezradny. Twórcy tego jednak nietypowego filmu – dość ryzykownie – demitologizowali, pompowany przez lata wizerunek głównego bohatera. W „Czarnej Panterze”  wszystko lata, furczy, wybucha, a dobro (afro-amerykańskie) na końcu zwycięża. Logiki brakuje, również odpowiedzialnym za oscarową nominację dla tego filmu.

Scena warta uwagi

Superabsurdalna jest scena w koreańskim Pusan, gdzie książę, jego dziewczyna i szefowa wojska wyruszają w misji incognito.

Ściąga oscarowa

Wszystkie filmy nominowane do Oscara w głównej kategorii obejrzane. Wychodzi na to, ze najlepszym z nich jest meksykańska "Roma", co źle rokuje jeśli chodzi o szanse "Zimnej wojny" jeśli chodzi o nagrodę w kategorii "najlepszy film anglojęzyczny". "Roma też jest tam nominowana i głupio było by ją uznać za najlepszy film generalnie ale tę drugą nagrodę dać innemu filmowi, choć tak powinni akademicy zrobić. Czołówka jest jednak dość wyrównana. Są jeszcze dwa inne filmy, które mogłyby dostać nagrodę bez większego skandalu. No i dwa kolejne, w przypadku których byłaby niespodzianka, ale nie katastrofa.

1. Roma 8/10
2. Green Book 8/10
3. Faworyta 8/10
4. Narodziny gwiazdy 7/10
5. Vice 7/10
6. Bohemian Rhapsody 6/10
7. Czarne Bractwo. BlacKkKlansman 3/10
8. Czarna Pantera 3/10

niedziela, 17 lutego 2019, kubadybalski

Polecane wpisy