Blog > Komentarze do wpisu

Czarne bractwo. BlacKkKlansman – Infolinia KuKluxKlan

(BlacKkKlansman)

 

Reżyseria: Spike Lee

Scenariusz: Charlie Wachtel, David Rabinowitz, Kevin Willmott, Spike Lee

Grają (ci istotni): John David Washington, Adam Driver

3/10

Tępa agitka, która ma na celu przekonanie widza, że USA wciąż są krajem rasistowskim, a za wszystko jest odpowiedzialny Donald Trump, który co najmniej zezwala na to, by Ku Klux Klan mordował czarnoskórych Amerykanów (Trump pojawia się na końcu, choć nie ma to żadnego związku z fabułą, ale Spike Lee go nie lubi). Rzecz w tym, że taką agitkę można zrobić efektownie (np. w jeszcze nieopisanym na Filmotatniku „Vice”), albo topornie. „Czarne bractwo…”, niestety, to ten drugi przykład. Ale, że w tym roku Oscary zapowiadają się na imprezę wybitnie polityczną, z coraz wyraźniejszą, jak się Filmotatnikowi wydaje, szkodą dla filmowej jakości, trzeba to przeboleć. Zresztą nie tylko w Hollywood się mylą, bo film dostał też Grand Prix, czyli drugą co do ważności nagrodę, w Cannes.

Najlepszy w  tym filmie jest pomysł, zresztą oparty na wspomnieniach prawdziwego policjanta Rona Stallwortha. Tenże, świeżo przyjęty do policji w Colorado Springs, pierwszy policjant-Afoamerykanin w mieście, postanawia zadzwonić do Ku Klux Klanu, który… ogłasza się w gazecie. W ten sposób zostaje członkiem, a gdy trzeba się pokazać braciom, zastępuje go partner z policji. Tu dobre się kończy. Film ma potencjał komediowy, ale nie jest zabawny. Ma potencjał na dramat, ale ten Ku Klux Klan jest zbyt rozlazły, żeby się go bać. Ma potencjał, by pokazać że szowinizm, nawet wyznawany, przez troglodytów z prowincji, może się skończyć tragedią, ale ten przekaz gdzieś się rozpływa. Ma potencjał by pokazać, że nienawiść zarówno ze strony „białej” (KKK) i „czarnej” („Czarne Pantery”) jest równie destrukcyjna, ale reżyser przez cały film nie może się zdecydować, czy rzeczywiście chce powiedzieć to, czy może zupełnie przeciwnie – że biedni Afroamerykanie byli uciskani przez opresyjny system. Wyszedł z tego nudny film.

Scena warta uwagi:

Scena w której świadek linczu o nim opowiada mogłaby być mocna, gdyby nie przebitki raz za razem na potakujących i płaczących studentów. Wyszło łopatologicznie.

Ściąga oscarowa

1. Roma 8/10
2. Green Book 8/10
3. Narodziny gwiazdy 7/10
4. Czarne Bractwo. BlacKkKlansman 3/10

Do obejrzenia: „Bohemian Rhapsody", „Czarna pantera", „Faworyta", „Vice". 

 

sobota, 02 lutego 2019, kubadybalski
Tagi: Adam Driver

Polecane wpisy