środa, 18 kwietnia 2018

(Call Me by Your Name, 2017)

Reżyseria: Luca Guadagnino

Scenariusz: James Ivory (na podstawie powieści Andre Acimana pod tym samym tytułem)

Grają (ci istotni): Armie Hammer, Timothee Chalamet, Michael Stuhlbarg

8/10

Niezwykła historia miłosna w pięknych okolicznościach przyrody południowych Włoch, którą skonstruowano tak, że znalazło się w niej mnóstwo powodów, dla których w ostateczności mógł wyjść film skandaliczny, obrazoburczy, czy nawet wulgarny. Mamy więc opowieść o romansie dorosłego mężczyzny z nastoletnim chłopcem, w dodatku pod dachem domu rodziców chłopca, w dodatku mężczyzna jest współpracownikiem ojca chłopca i korzysta z jego gościnności, w dodatku twórcy nie oszczędzają widzom ani nagości, ani seksu, w dodatku każą oglądać nie tylko awanse dorosłego do młodego, ale też awanse młodego do dorosłego, w dodatku wreszcie nikt w filmie się nie oburza, nie wzywa policji, nie dokonuje czynów agresywnych wobec lubieżnika (lubieżników?). Fakt, że od miesiąca przed kinami całej Polski nie stoją demonstracje z różańcami, wyklinające każdego, kto kupił bilet do kina, a bogobojni politycy nie wysyłają prokuratorów do dystrybutora składam wyłącznie na karb tego, że demonstranci i prokuratorzy nie oglądali ceremonii oscarowej i nikt im o tym filmie nie powiedział.

Bo twórcom filmu udało się opowiedzieć tę historię, właśnie bez wulgarności i skandalu, co po pobieżnym zapoznaniu się z historią na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe. W filmie jest np. scena zgwałcenia owocu przez nieletniego (!), która tak naprawdę spokojnie rozmywa się w całej fabule. Guadagnino zrobił film bardzo czuły, choć to czułość, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni. James Ivory napisał doskonały scenariusz, w którym przez tę historię miłosną widz płynie, bez specjalnych raf, na które w tzw. „filmach LGBT” wpada się co chwila. Ale jak oni to robią? Ale co na to rodzice? Ale co będzie gdy to się wyda? W „Tamtych dniach, tamtych nocach” twórcy nie silą się na walkę z tymi pytaniami, tylko wszystko pokazują i pokazują, że świat się od tego nie zawali. Co w efekcie przyniosło Ivory’emu Oscara, którego nigdy (mimo trzech nominacji), nie dostał za reżyserię. Całkowicie zasłużonego. To świetny film.

Scena warta uwagi:

To wyżej o Ivorym, a jeśli zastanawiacie się za co młody Chalamet dostał oscarową nominację za rolę, radzę z uwagą obejrzeć ostatnią scenę w filmie, gdy lecą napisy. Tyle zmiennych emocji ile maluje się na twarzy w tej niemej scenie, na pewno spodobało się Akademii.

P.S. Oscary rozdane, ale ponieważ Filmotatnik z różnych powodów nie mógł w tym roku się na nie przygotować to i tak musiał przygotować własny ranking. „Tamte dni, tamte noce” był ostatnim filmem do obejrzenia. Ranking dość znacznie rozmija się z decyzjami oscarowymi, ale to już niestety drugi rok z rzędu.

1. „Dunkierka” 8/10
2. „Tamte dni, tamte noce” 8/10
3. „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” 7/10
4. „Czwarta władza” 7/10
5. „Uciekaj!” 7/10
6. „Lady Bird” 5/10
7. „Nić widmo” 4/10
8. „Kształt wody” 4/10
9. „Czas mroku” 3/10

19:12, kubadybalski , romans
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 kwietnia 2018

(Get Out, 2017)

Reżyseria: Jordan Peele

Scenariusz: Jordan Peele

Grają (ci istotni): Daniel Kaluuya, Catherine Keener

7/10

Film Jordana Peele był w kinach gdzieś wiosną zeszłego roku, przemknął bez echa, a potem dostał oscarową nominację, a w końcu nagrodę za scenariusz oryginalny. Nie da się ukryć, że komediowy horror z zacięciem społeczno-politycznym jest dość oryginalny. Sama historia jest niezbyt odkrywcza, Filmotatnik byłby od ręki podać kilka tytułów filmów, które wykorzystują dokładnie ten sam motyw, by przestraszyć widza. Jako horror to film dość zgrany. Z drugiej strony filmów o tym, że bogaci amerykańscy WASP-owie - tacy ze wschodniego wybrzeża USA, lewicujący, którzy zioło palili w młodości, a nierzadko dalej popalają i głosowali na Obamę rękami i nogami – bardzo by chcieli nie uchodzić za rasistów, choć nie mają pojęcia jak to zrobić, też było sporo. Podobnie jak komedii  o tym, że ziomale z Bronxu sami wyśmiewają się z białasów, którzy próbują ich traktować jak białasów. Peele jednak łączy jedno z drugim (i z trzecim, i z czwartym), choć na pierwszy rzut oka pasuje to jak pięść do nosa, i robi to bardzo sprawnie. Z braku laku na tegorocznej gali oscarowej dostał statuetkę. Wstydu nie ma.

Bo „Uciekaj!” ogląda się bez gromkich rechotów, ale z niezchodzącym z ust półuśmiechem. Amerykanie zresztą od pewnego czasu robią komedie z mocnym inteligenckim zacięciem, wyśmiewają się z samych siebie, nie boją się szarpać dość czułych społecznych strun zarówno w tych komediach w których to szarpanie jest tylko przecinkiem miedzy żartami o pierdzeniu i kutasach, jak i w tych na drugim końcu skali, takich jak film Peelego. Aktorzy którzy zaczynali w komediach (a właściwie zanim wzięli się za pełne metraże – w SNL) biorą się za „poważne filmy” jak Ben Stiller czy Steve Carrel, który prawie dostał Oscara za „Foxcatchera”. „Poważni” aktorzy z kolei lubią grać w komediach jak Mila Kunis czy James Franco. Wreszcie nie można nie zauważyć, że być może najbardziej pomysłowe filmy kręcone dziś za Oceanem, to właśnie komedie, pozornie głupie i banalne, w praktyce wciągające („Zoolander”,„Jaja w tropikach”,„Ted”). W Polsce, w tym względzie, tylko dzięki starzejącemu się niestety Juliuszowi Machulskiemu, nie jesteśmy sto lat za… hmm… daleko w lesie.

Scena warta uwagi:

W dobrym filmie najlepsza scena jest na końcu. W tym właśnie tak jest.

P.S. Oscary rozdane, ale ponieważ Filmotatnik z różnych powodów nie mógł w tym roku się na nie przygotować to i tak przygotuje własny ranking. Tym bardziej, że już widać, że wybór akademii tym razem był kompletnie chybiony (tytuły to kilkalne linki do notek).

1. „Dunkierka” 8/10
2. „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” 7/10
3. „Czwarta władza” 7/10
4. "Uciekaj!" 7/10
5. „Lady Bird” 5/10
6. „Nić widmo” 4/10
7. „Kształt wody” 4/10
8. „Czas mroku” 3/10

Do obejrzenia: „Tamte dni, tamte noce”

12:48, kubadybalski , horror
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Filmotatnik gdzie indziej
Tagi