czwartek, 13 czerwca 2013

(A Dark Truth, 2012)

Reżyseria: Damian Lee

Scenariusz: Damian Lee

Grają (ci istotni): Andy Garcia, Forest Whitaker, Kara Deborah Unger, Eva Longoria, Kim Coates

3/10

W dzisiejszych czasach trudno o dobry thriller polityczny. Ale jeśli swego czasu Steven Gaghan nakręcił „Syrianę” to znaczy że się da. Ale nie każdy powinien próbować. Reżyser i scenarzysta Damian Lee znany jest z tego, że od prawie 30 lat – jako reżyser, scenarzysta lub producent- kręci gnioty. Od filmów z Dolphem Lundgrenem, po takie „dzieła” jak niedawny „Krwawy odwet”. Trafiłem kiedyś na Canal+, wyłączyłem po pięciu minutach.

Trudno nie odnieść wrażenia, że po raz pierwszy trafił mu się porządny film do zrobienia. Z bardzo fajną obsadą, ciekawą historią, budżetem pozwalającym na kręcenie w efektownych miejscach (w Kanadzie udającej USA i na Dominikanie, udającej Ekwador). Zmarnował wszystko koncertowo. Ilość patetycznych słów na minutę przekracza wszelkie normy. Postacie i ich postępowanie są absolutnie niewiarygodne, podobnie jak kolejne etapy fabuły. Dostajemy film o agencie co był zły, a jest dobry i o rewolucjoniście co był zły, a jest dobry. I jeszcze o właścicielce korporacji co nic nie wiedziała i się dowiedziała i o jej bracie co był zły. Wszyscy strzelają, nie giną, ginie mnóstwo osób dookoła. Do ominięcia.

Scena warta uwagi:

„- Muszę ci coś powiedzieć. Byłem agentem. To ja odpowiadam za to, że trafiłeś do więzienia. - Cóż, więc jestem twoim dłużnikiem. - Nie rozumiem. - To zmieniło mój sposób myślenia.” - gaworzą sobie Garcia i Whitaker, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obaj mają miny jakby wypowiadając te bzdury powstrzymywali się przed buchnięciem śmiechem. Garcia na pewno.

Zakładki:
Filmotatnik gdzie indziej
Tagi