niedziela, 19 sierpnia 2018

(Zimna wojna, 2018)

Reżyseria: Paweł Pawlikowski

Scenariusz: Paweł Pawlikowski, Janusz Głowacki, Piotr Borkowski

Grają (ci istotni): Joanna Kulig, Tomasz Kot, Agata Kulesza, Borys Szyc

7/10

 

Romans Pawła Pawlikowskiego, tak samo zresztą jak „Ida”, do której siłą rzeczy jest porównywany, to orgia wizualno-dźwiękowa. To zaskakujące, jak na czarno-biały film, ale Pawlikowski, a przede wszystkim operator Łukasz Żal, obrazem operują wzorowo i najwyraźniej nie potrzebują do tego kolorów. W dodatku ma słuch absolutny, muzyka sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. Można „Zimną wojnę” traktować jak opowieść o miłości w niesprzyjających czasach, a można kompletnie nie zwracać na to uwagi i widzieć w niej ciąg wrażeń o ewolucji tak ulotnej części kultury jak muzyka, zresztą w każdej formie. I tej bardzo konkretnej, zakorzenionej ludowej, i tej jazzowej, kosmopolitycznej. W obu bohaterowie czują się jak ryby w wodzie. Co do tej pierwszej, to nawiasem mówiąc, ta okrutna stalinowska władza o nią dbała. Dziś państwo nie tworzy zespołów ludowych.

Ale na pierwszym planie jest romans kobiety i mężczyzny z zupełnie innych beczek. Coś ich jednak ku sobie przyciąga tak mocno, że przy tym okoliczności, więzi małżeńskie, polityka, i tym podobne pierdoły, nie mają dużego znaczenia. Ani ten zblazowany pianista, ani ta pyskata wieśniaczka nie budzą w widzu jakiejś przesadnej sympatii od pierwszego wejrzenia, ale jedna temu, co jest między nimi, jednak się bardzo mocno kibicuje. Nie za bardzo wiadomo skąd się wzięło, na pierwszy rzut oka oboje powinni trafić inaczej (a mają ku temu mnóstwo okazji), ale jakoś nie mogą.

Scena warta uwagi:

Wciągająca jest ta, znana ze zwiastunu, z tańczącą Zulą.

11:55, kubadybalski , romans
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Filmotatnik gdzie indziej
Tagi