Filmotatnik teatralny

wtorek, 22 października 2013

Przedstawienie: Na pełnym morzu
Miejsce: Dom Kultury „Świt” 21.10.2013
Autor: Sławomir Mrożek
Reżyseria: ?
Grają (ci istotni): Maciej Kucharski

Filmotatnik przybrał wersję teatralną, choć na teatrze znam się niewiele. Uważam (co było źródłem już niejednego sporu, ale przecież nie jestem w tym poglądzie odosobniony), że film jest najdoskonalszą ze sztuk, a teatr ma po prostu dużo więcej ograniczeń. I że po antycznych tragikach był jeszcze Szekspir i na nim teatr się skończył. Ale potrzeba chwili jest taka, że jest potrzeba takiego wpisu na Filmotatniku.

Ponieważ się nie znam, to napiszę... co mi się podobało, a co nie. Podobało mi się profesjonalne podejście twórców do tematu. I odwaga w wyborze sztuki. Jednoaktówka Mrożka jest się trudna do wystawienia, bo mimo wszystko trochę się zestarzała. Dobra satyra polityczna broni się w każdym systemie (a Mrożek jest niedościgłym mistrzem takich właśnie satyr), ale nie w każdym będzie równie łatwo odbierana. Na sali były dzieci, również młodzież szkolna, również inne towarzystwo. I daję sobie rękę uciąć, że pół widowni nie zrozumiało np. dwuznaczności wyborów powszechnych, w wyniku, których w kapeluszu znalazły się cztery kartki.
Podobało mi się zaangażowanie w rolę Średniego, aktora, grającego rolę Średniego. Od pierwszych chwil widać było, że świetnie wczuł się w postać.
Podobało mi się sensowne wykorzystanie całej przestrzeni sali. Nie widziałem wcześniej żadnej adaptacji "Na pełnym morzu", ale chyba twórcy zrobili to klasycznie, czyli najlepiej jak się da. Teatr jak parę innych rzeczy w życiu należy robić prosto i bez udziwnień.
Podobała mi się wreszcie idea bankietu po premierze (choć się na niego nie zdecydowałem), choć dużo bardziej wolę szlachetny zwyczaj imprezy po próbie generalnej, której tu zabrakło. Tzn. imprezy (chyba), a nie próby generalnej (chyba).

Co mi się nie podobało? Oświetleniowiec, któremu mam wrażenie zdarzyło się przysnąć. Facet, który wszedł na salę, pytając "gdzie jest film? miał być film!", choć trochę go rozumiem, to jednak zachował się niegrzecznie. Wreszcie, że było krótkie. "Na pełnym morzu" zwykle wystawia się przy okazji jakiejś innej sztuki Mrożka. Jakby chcieli to by się nauczyli dwa razy więcej tekstu.

Generalnie popieram.

Fragment wart uwagi:
Średni na początku sztuki krzyczy, że zjadłby coś. Rzuca wędką, macha rękami. To zapada w pamięć. Kto wie o czym mówię, ten wie o czym mówię

Zakładki:
Filmotatnik gdzie indziej
Tagi